Herbata skażona ołowiem: Onet straszy, my uspokajamy

W Onet ZDROWIE, pojawił się tekst powołujący się na Polską Agencję Prasową o mrożącym krew w żyłach tytule: Zielona herbata z Chin skażona ołowiem.

Pani redaktorka we wstępie pisze, że od wielu, wielu lat zielona herbata była synonimem zdrowia. Ten błogi stan został jednak zakłócony przez “Raport Niezależnego Amerykańskiego Laboratorium”. To laboratorium to ConsumerLab.com. Trzeba tutaj nadmienić, że strona ta jest wyjątkowo uciążliwa podczas normalnego przeglądania. Niby tekst raportu wyświetla się pod szarym tłem, jednak komunikat głosi: Nie przeczytasz, dopóki nie wykupisz abonamentu za 15$, 33$ lub 54$. Samo ConsumerLab działa w Stanach Zjednoczonych i robi testy produktów przeznaczonych na rynek amerykański. Warto zwrócić uwagę, że samo ConsumerLab budzi kontrowersje, bo działa jako model biznesowy, a więc jest nastawione na zyski.

Następnie jest mowa o zanieczyszczeniu powietrza przez zakłady przemysłowe i samochody i przechodzimy do porównania:

Z badań opublikowanych w tym tygodniu przez ConsumerLab.com wynika, że liście zielonej herbaty w produktach takich marek jak np. Bigelow zawierały od 1,25 do 2,5 mikrogramów ołowiu w jednej torebce.

Z tekstu wnioskujemy, że należy wystrzegać się herbaty firmy Bigelow (niedostępnej w Polsce), która zgodnie z oficjalną stroną internetową, produkuje głównie herbatę w torebkach (ekspresową) i ma zaledwie kilka herbat sypanych w swojej ofercie. Dla kontry mamy inną firmę, która dobrze sobie radzi w rankingu:

– Liście herbaty wykorzystywanej przez markę Teavana pochodzą z Japonii, gdzie skażenie środowiska nie jest aż tak dużym problemem, co można stwierdzić po szczegółowych badaniach żywności – dodał.

Herbata z Chin jest zła, dużo lepsza okazje się ta z Japonii (herbata firmy Teavana jest również niedostępna w naszym kraju). I przechodzimy do konkluzji…

Okazuje się, że lepiej jest wybierać zieloną herbatę w torebkach niż liściastą. Materiał używany do produkcji torebek okazuje się doskonałym filtrem, który zatrzymuje szkodliwe substancje podczas parzenia.

Trudno powiedzieć jakie istotne fakty niesie dla nas tekst na Onecie, oprócz dramatycznego tytułu. W raporcie wykonanym przez komercyjną firmę przebadano herbatę przeznaczoną na rynek za Wielką Wodą. Z jednej strony ostrzega się przed firmą, którą produkuje głównie herbaty ekspresowe, a następnie w podsumowaniu zaleca picie herbaty ekspresowej, bo torebki chronią przed ołowiem. Nie wiadomo w jaki sposób była badana herbata, czy były to liście, czy pył herbaciany, czy badano zawartość szkodliwych substancji po zaparzeniu naparu, czy w suszu.

W tekście na Onecie mamy najprawdopodobniej do czynienia z kompletną nieznajomością tematu, a wręcz niekompetencją i chęcią zaskoczenia mocnym nagłówkiem. Ostatecznie, jak pisze sam autorka tekstu:

Picie zielonej herbaty nie zagraża więc zdrowiu, ale odradza się jedzenia lub przeżuwania liści, zwłaszcza tych z Chin.

Poznaj produkty czajnikowy.pl

Przeczytaj również

Dodaj komentarz

Powiadom o dostępności Proszę podać adres e-mail, który zostanie użyty tylko do poinformowania, że produkt wrócił do naszego magazynu oraz ilość potrzebnych sztuk.