Herbata w Indonezji

Autorką tekstu jest: Emilia (emiwdrodze.pl). Tekst powstał we współpracy z Klubem Polek na Obczyźnie

Kawa czy herbata?

Indonezja to jeden z największych na świecie producentów herbaty i kawy. Swoje plantacje mają tu koncerny takie jak Twinings, Nescafe czy Starbucks.

Herbatę uprawia się niemal wyłącznie na chłodnych wyżynach północnej Sumatry czy Jawy, m.in. w pobliżu miasta Bandung. Plantacje prezentują się szczególnie efektownie w porze deszczowej, kiedy soczyście zielone tarasy ciągną się po horyzont – warto zajrzeć na którąś z nich podczas wakacji na archipelagu.

Plantacje herbaty w Indonezji
Plantacje herbaty w Indonezji

Na niemal wszystkich wyspach znajdziemy za to plantacje kawy, zapoczątkowane głównie przez holenderskich kolonizatorów – od Sumatry (słynna kawa Gayo czy Aceh) i Sulawesi (kawa Toraja), przez Jawę i Bali po Flores i Papuę na dalekim wschodzie. Kawa z każdej z wysp ma inny charakter. Rośnie tu robusta, arabika oraz kilka unikalnych gatunków – mieszanek przeznaczonych na eksport przez firmy mające wyłączność na jej sprzedaż (np. „Blue Java” należąca do Starbucksa). Zbiory w większości trafiają na światowe rynki – może to dlatego kultura picia kawy wśród mieszkańców Indonezji nie jest zbyt rozwinięta, a większość z nich uznaje jedynie tę ‚3 w 1’ w saszetkach. Na szczęście coś się w tej kwestii zmienia – w ciągu ostatniego roku w Yogyakarcie, w której mieszkam, zauważyłam wysyp nowych kawiarni, gdzie coraz chętniej spotykają się młodzi Indonezyjczycy. W ponad milionowym mieście nie znam jednak ani jednej herbaciarni z prawdziwego zdarzenia, mimo że herbata jest tu zdecydowanie bardziej doceniana niż kawa. Nieodłącznym składnikiem każdego indonezyjskiego posiłku jest, oprócz oczywiście ryżu, aromatyczna zielona herbata jaśminowa, obowiązkowo z bryłą lodu i toną cukru w szklance – teh manis. Mimo, że słodka jest najbardziej popularna, możemy poprosić też o herbatę bez cukru – teh tawar. Wypijemy ją na każdym najmniejszym ulicznym stoisku z jedzeniem za, przeliczając na złotówki, ok. 50-80 groszy. Dostępna w każdym sklepie na równi z coca-colą jest także jaśminowa herbata w butelkach – Teh botol firmy Sosro.

Inne napoje w Indonezji

Na wieczornym spotkaniu ze znajomymi czy na randce pije się tu raczej herbatę, choć można też… mleko! I to nie byle jakie, bo występujące w przynajmniej kilkunastu wersjach smakowych. W różnych częściach archipelagu pije się różne jego wariacje – np. na Jawie Zachodniej popularny jest ‚bajigur’, czyli mleko kokosowe z dodatkiem kokosowego cukru, a czasem i kawy. Kiedy czujemy, że bierze nas choróbsko, dobrze wypić ‚STMJ’ – Susu, Telor, Madu, Jahe, czyli mleko, jajko, miód, imbir.

W okolicach Dżakarty często spotykany jest ‚bandrek’ – imbirowy napój z dodatkiem cukru kokosowego, kawałków kokosa i cynamonu, a na Sumatrze Zachodniej – ‚teh talua’ lub ‚teh telor’, czyli herbata z żółtkiem jajka.

W tym największym muzułmańskim kraju świata coraz trudniej o piwo, ale na szczęście są tu jego zamienniki – np. podobny w smaku do piwa ‚bir pletok’ (napój imbirowo-cynamonowy).

Na Środkowej Jawie łatwo o rozgrzewający napój ‚wedang uwuh’, znany jako ‚herbata sułtana’ – jej głównymi składnikami są m.in. imbir, sappan (drzewo występujące w Azji Pd.-Wschodniej), goździki (kwiaty, liście i łodygi), cynamon, trawa cytrynowa, gałka muszkatołowa, kardamon i cukier palmowy. Samo ‚wedang’ po jawajsku oznacza po prostu ‚napój’, natomiast „uwuh” to odpadki, śmieci.

Na przeziębienie i ból gardła pije się ‚wedang jahe’, którego głównym składnikiem jest imbir, lub ‚jahe jeruk’ – napój imbirowo-limonkowy.

Indonezyjska herbata
Indonezyjska herbata

Zioła w Indonezji

Na wyspach indonezyjskich popularne są też przeróżne zioła, czyli ‚jamu’. Można je kupić nawet w plastikowych butelkach od obwoźnych sprzedawców, a wielu mieszkańców pije je regularnie dzień w dzień, wierząc, że zapobiega to chorobom, dodaje energii i zapewnia równowagę ciała i umysłu.

Indonezyjskie napoje ziołowe i inne
Indonezyjskie napoje ziołowe i inne

Indonezyjczycy uważają, że wiele chorób spowodowanych jest przez wiatr (emiwdrodze.pl/indonezja/choroby-indonezji/), a wypędzić go mogą z ciała m.in. zioła, dlatego pije się je nawet w przypadku przepracowania, przemęczenia czy niewyspania. Takie w saszetkach w formie płynnej znajdziemy w każdym najmniejszym sklepiku.

Wyjątkowe indonezyjskie kawy

Ciekawostką dla koneserów, pochodzącą właśnie z Indonezji i znaną też na Filipinach i w Wietnamie, jest kopi luwak, czyli ‚kocia kawa’, powstająca z odchodów cywety.

‚Kopi’ to po indonezyjsku kawa, ‚luwak’ to lokalna nazwa zwierzęcia podobnego do kota, zamieszkującego indonezyjskie dżungle Sumatry, Sulawesi, Jawy i Małych Wysp Sundajskich (m.in. Sumbawy). Odkryli ją sumatrzańscy wieśniacy za czasów okupacji archipelagu przez Holendrów. Kawa była wtedy zarezerwowana dla bogatych kolonizatorów, ale miejscowi, którzy nie mieli do niej dostępu, a byli zainteresowani drogocennym trunkiem, zaczęli zbierać na własny użytek odpadki, czyli ziarna kawy znalezione w dżungli na ziemi, wcześniej zjedzone i przetrawione przez cywety. Po zebraniu kawa suszona jest na słońcu, a następnie oczyszczana i poddawana standardowej obróbce – paleniu w wysokiej temperaturze, dzięki czemu pozbawiona zostaje wszelkich zanieczyszczeń i bakterii. Okazało się, że taka kawa znacząco różni się od tej, którą znali do tej pory – ma o wiele subtelniejszy smak i po wypiciu nie pozostawia w ustach goryczki. To dlatego, że przechodząc przez układ trawienny zwierząt zostaje poddana działaniu kwasów trawiennych, w wyniku czego traci sporą część kofeiny. Dzięki temu jest również bezpieczna dla osób z nadciśnieniem czy wrzodami. Poza tym cywety wybierają do jedzenia wyłącznie najlepsze, dojrzałe owoce kawy, zarówno arabiki, jak i robusty, kawa poddana jest więc naturalnej selekcji.

Kawa Kopi Luwak
Kawa Kopi Luwak

Dziś przypadkowo odkryta kopi luwak znana jest jako ‚najdroższa kawa świata’ – w Europie jej filiżanka kosztuje kilkadziesiąt złotych. Największą popularność przyniósł jej film ‚Choć goni nas czas’ (‚The bucket list’), w którym Jack Nicholson delektuje się nią, nie wiedząc, w jaki sposób kawa powstaje. Niestety ten sukces sprawił, że wielu Indonezyjczyków zaczęło szukać sposobu na zwiększenie produkcji i zakładać farmy cywet. Zwierzęta trzymane są tam w ciasnych klatkach i karmione wyłącznie kawą (na wolności żywią się również innymi owocami i ziarnami oraz drobnymi insektami), przez co często chorują i zdychają młodo. Dlatego decydując się na zakup kopi luwak zwracajmy uwagę na to, skąd pochodzi i nigdy nie kupujmy jej na plantacjach, na których widzimy cywety w klatkach. Jest to szczególnie częsty sposób zarobku na wyspie Bali, gdzie turystów zawozi się na farmy i przekonuje ich, że tylko jedno zwierzę zamknięte jest w klatce, a cała reszta biega szczęśliwa na wolności. Prawda jest taka, że na Bali nie ma dziko żyjących cywet, a popyt na kawę jest tam tak wielki, że przywozi się ją z innych wysp, głównie z Jawy, gdzie, notabene, w ogromnej większości też pozyskiwana jest z podobnych farm.

Nie ufajmy też plantacjom sprzedającym ogromne ilości kopi luwak – oryginalnej kawy pochodzącej od dzikich zwierząt na wszystkich indonezyjskich wyspach łącznie zbiera się jedynie ok. 600 kg rocznie. Naszą czujność powinna wzbudzić też zbyt niska cena oraz forma, w jakiej kawa jest sprzedawana – mielona kopi luwak często jest zmieszana z… ryżem, mączką kukurydzianą lub zwykłą kawą, wybierajmy więc najlepiej kawę w ziarnach i mielmy tuż przed spożyciem w domu lub w pobliskiej kawiarni. Na niektórych opakowaniach kopi luwak pojawia się informacja, że jest ona ‚blended’, czyli ‚zmieszana’ – na ogół nie wiadomo jednak, czy zawiera 95% czy jedynie 5% kawy luwak. Inną pułapką, na którą często nabierają się turyści odwiedzający Indonezję jest nazwa kawy sprzedawanej w każdym supermarkecie – ‚Luwak white coffee’. Kosztuje ona niecałe 5 zł i oprócz nazwy nie ma z prawdziwą kopi luwak nic wspólnego. Niestety na indonezyjskim rynku nie ma regulacji dotyczących sprzedaży tej unikalnej kawy i wielu nieuczciwych sprzedawców (również na polskim popularnym portalu aukcyjnym) wykorzystuje ten fakt, odsprzedając podróbki za horrendalne pieniądze. Warto też wiedzieć, że w Indonezji nie istnieje żadna instytucja poświadczająca oryginalność kopi luwak. Jeśli zobaczymy taki certyfikat, możemy więc być pewni, że został on stworzony przez producenta i, niestety, nie musi wcale oznaczać, że kawa, którą chcemy kupić zawiera choć kilka procent kopi luwak.

Menu kawiarni serwującej tylko mleko
Menu kawiarni serwującej tylko mleko

Po więcej informacji o tej niezwykłej kawie odsyłam na stronę firmy produkującej organiczną kopi luwak pochodzącą od cywet żyjących na wolności na wyspie Sumbawa – luwabica.com. Na stronie można dokonać jej zakupu z dostawą do Polski. Tych, którzy wybierają się na Jawę i mają ochotę spróbować kopi luwak, zapraszam, po wcześniejszym uzgodnieniu terminu, do odwiedzin sklepiku ‚Luwabica’ w Yogyakarcie (Jawa Środkowa). Kontakt ze mną przez bloga emiwdrodze.pl lub przez stronę luwabica.com.

Inną bardzo ciekawą kawą, jaką można wypić na ulicach Jawy, jest ‚kopi joss’, czyli kawa z rozżarzonym węglem w szklance! Po jego wrzuceniu do napoju wydaje charakterystyczny dźwięk, stąd nazwa ‚joss’.

Sposoby parzenia kawy i herbat w Indonezji

Kawę w Indonezji parzy się zazwyczaj sposobem zwanym ‚tubruk’, który w Europie znamy jako ‚kawa po turecku’ – po prostu zalewa się ją wrzątkiem z dużej wysokości, a fusy pozostają na dnie filiżanki.

Herbata parzona tradycyjną indonezyjską metodą to ‚teh poci’ – zalewana wrzątkiem w glinianym dzbanku zwanym poci i pita z małych glinianych filiżanek. Słodzi się ją cukrem trzcinowym w kamieniu.

Kawa w sztuce

Indonezja to kraj artystów, niemal każdy jej mieszkaniec coś tworzy – maluje, rzeźbi czy gra na instrumencie. Kilku znanych indonezyjskich malarzy wykorzystuje w swoich pracach kawę mieloną lub jej ziarna i fusy. Jeden z nich to mieszkający na Bali Rudy Sri Handoko.


Patryk Płuciennik

Administruję Czajnikowy.pl, montuję filmy Czajnikowy TV i pisze różne poradniki. Lubię zieloną herbatę japońską (Gyokuro, Kukichę), Oolongi, świeżą Darjeeling. Staram się codziennie odpowiadać na pytania zadane przez użytkowników Czajnikowy.pl i widzów kanału YouTube.

Dodaj komentarz