Japonia okiem herbacianego turysty (część 1)

Autorką tekstu jest Ewa (herbatniczek.wordpress.com)

Zaczynając zagłębiać się w herbaciany świat miałam jako taką wizję herbat japońskich oraz samej Japonii. Byłam więc ciekawa jak moje oczekiwania wypadną w zderzeniu z rzeczywistością. Zapraszam na krótką relację z pobytu w Kraju Kwitnącej Wiśni.

Japonia – pierwsze wrażenia

Miasta w Japonii są ogromne. Myślałam, że jak to z dużymi miastami bywa, znajdzie się tam więcej ciekawych dla mnie rzeczy niż w małym miasteczku. Okazuje się, że nie do końca. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to ilość kawiarni oraz barów, restauracji i sklepów. A herbaciarnie? Przecież na każdym kroku powinna stać pani ubrana w kimono, oferować dobrą herbatę i zapraszać na ceremonie. Tak nie jest. Gorzej, jeśli nie zna się japońskiego. Herbata jest, w supermarkecie, taka typowa japońska „minutka”. Poza tym, jest też w domach towarowych/galeriach handlowych. Mają swój wydzielony kątek na herbaty i sprawy z nią związane. Przykładem może być Tokyu Hands. Ale jeśli nie czytamy ani nie mówimy po japońsku sprawa z początku wydaje się dość beznadziejna.

Japonia okiem herbacianego turysty: herbata w Kioto
Japonia okiem herbacianego turysty: herbata w Kioto

Niewiele jest stron czy poradników traktujących o tym gdzie pójść i co zrobić, żeby herbatę w Japonii zobaczyć. Wskazówką mogą być informacjie turystyczne lub w hotele, jednak nie ma co oczekiwać po nich zbyt wiele. Jeśli sami nie zadbamy o program wycieczki, herbaty możemy w ogóle nie zobaczyć.

Kioto okiem herbacianego turysty

Na tych kilku stronach turystyczno-herbacianych, Kioto wymieniane jest jako pierwsze. Historyczna stolica, dużo bardziej tradycyjna niż Tokio. To właśnie tam, polecam zacząć swoje herbaciane zwiedzanie.

Można to zrobić odwiedzając jeden z kilku pokoi herbacianych oferujących pokaz ceremonii herbaty, krótkie wyjaśnienia na ten temat oraz możliwość przygotowania sobie matchy samemu. Ja trafiłam do Juan, na który niemal wpada się wychodząc z dworca w Kioto.

Japonia okiem herbacianego turysty: Juan w Kioto
Japonia okiem herbacianego turysty: Juan w Kioto

Pani Kirihata ubrana w tradycyjne kimono, wyjaśniła nam płynnym angielskim (co jest w Japonii rzeczą godną podziwu) główne założenia ceremonii oraz tego jak ona przebiega. Po krótkim wprowadzeniu, taką właśnie ceremonię dla nas przeprowadziła. Jest to dość fajne rozwiązanie dla osób dopiero zaczynających przygodę z matchą i ceremoniałem japońskim. Mogliśmy też spokojnie porobić zdjęcia i zadać pytania. Na koniec zaś, mieliśmy możliwość sami przygotować matchę.

Cena za takie godzinne warsztaty jest porównywalna w różnych pokojach herbacianych i wynosi około 2000 yenów za osobę. Innymi pokojami są na przykład „Em” czy „Camellia”. Możemy też spróbować wybrać się do Urasenke choć tutaj wymagana jest znajomość japońskiego lub obecność tłumacza. Jeśli dobrze przejrzymy ulotki i oferty w informacji turystycznej, uda nam się także znaleźć miejsce, gdzie w podobnej cenie zobaczymy pokaz tańca maiko, tradycyjny teatr japoński i ceremonię herbacianą.

Również w Kioto najłatwiej jest napić się herbaty w jednej z wielu świątyń lub ogrodów. Jest ona zazwyczaj serwowana w kafejce, w miejscu dogodnym do odpoczynku po męczącym tłumnym zwiedzaniu. Matcha plus ciasteczko to wydatek średnio 500 yenów, choć trafiają się też i takie dochodzące do 1000. W cenę wliczona jest herbata, ciasteczko i możliwość odpoczynku w zacisznym (mniej więcej) ogrodzie.

Japonia okiem herbacianego turysty: Ceremonia herbaciana w Juan Kioto
Japonia okiem herbacianego turysty: Ceremonia herbaciana w Juan Kioto

W wielu ze świątyń, można także kupić herbatę. Nie jestem jednak pewna czy ta herbata będzie dobrej jakości. Przy złotym pawilonie na przykład, panie zachęcały nas do zakupu zielonej herbaty z prawdziwym (!) złotem. Zostaliśmy nawet takową poczęstowani. Szczerze mówiąc nie przypadła mi do gustu- zimna i słodka.

Poza herbatą trafiają się także rękodzielnicy oferujący własnoręcznie wykonane naczynia do herbaty. Muszę przyznać, że akurat osoby zajmujące się ceramiką mówiły całkiem dobrze po angielsku oraz opowiadały bardzo ciekawie na temat swoich wyrobów.

W Kioto znajdziemy wiele sklepów z pamiątkami, z typowymi potrawami i słodyczami oraz herbatą i ceramiką. Typowe sklepiki dla turystów. Warto jest poświęcić chwilę i rzucić na to okiem, ponieważ na przykład w Tokio lub Osace, znalezienie takiego „turystycznego” zagłębia jest sprawą bardziej skomplikowaną, a na zrobienie zakupów polecą nam jedno z centrów lub ogromnych pasaży handlowych.

Z Kioto możemy dostać się do słynnego Uji i jeśli trochę się przyłożymy, obejrzeć ogrody herbaciane oraz tamtejsze sklepy i spróbować herbaty. Czasem trafiają się nawet oferty wycieczek po plantacji herbaty. Ja niestety do Uji nie dotarłam, wybrałam wypad do Nary. Tam w małym sklepiku kupiłam herbatę, jak zapewniała pani sprzedawczyni, orginalną z Nary. Nie wiem czemu, ale wydało mi się, że pani ta była bardziej kompetentna od przeciętnego sprzedawcy herbaty – potrafiła doradzić co i jak, nazwać swoje herbaty oraz podała konkretne wskazówki odnośnie przechowywania i przygotowania herbat. Niestety jest to raczej rzadkość. Najczęstszą odpowiedzą o herbacie jest: „orginalna zielona japońska herbata” lub „organiczna zielona japońska herbata” lub „herbata, która jest zdrowa i dobra na odchudzanie”.

Japonia okiem herbacianego turysty: Pokój herbaciany, Juan w Kioto
Japonia okiem herbacianego turysty: Pokój herbaciany, Juan w Kioto

Możemy też herbatę zauważyć na dworcach oraz na lotniskach, gdzie ku mojemu zdziwieniu, wcale nie było dużo drożej niż w mieście. Czasem znajdziemy też sklepy herbaciane. Nalepiej jeśli bezpośrednio zapytamy o konkretną herbatę, inaczej znów usłyszmy „orginalna zielona…”. W sklepach takich możemy kupić niemal każdy rodzaj herbaty, w tym organiczne, torebkowe i granulowane. Najprawdopodobniej zostaniemy także poczęstowani jedną z nich. Będziemy też mogli pooglądać i kupić naczynia, czajniki, puszki i wszystkie inne utensylia herbaciane.

Tokio okiem herbacianego turysty

Tokio, to dla wielu przybywających do Japonii pierwszy przystanek i często tutaj zaczynają się pierwsze poszukiwania herbaty.

Na pierwszy ogień oczywiście idą automaty z napojami oferujące herbaty butelkowane. Nie są to jednak „nasze” Ice Tea, a normalne herbaty. Znajdziemy więc na przykład herbatę jaśminową czy oolongi. W wersji na zimno i na ciepło. Ta na ciepło to świetna opcja jeśli wypadnie nam zwiedzanie w chłodny dzień. Cena za butelkę to od 100 do 150 yenów.
Nie można też obojętnie przejść obok KitKatów o smaku herbaty. I to nie tylko tradycyjnej i wszędzie znanej matchy. Dostaniemy też takie w smaku Uji Matchy oraz Hojicha. Opakowanie Kitkata możemy też sobie spersonalizować i wstawić tam swoje zdjęcie (www.chocollabo.com).

Gdyby tego było mało, w centrach handlowych cukiernie i kawiarnie oferują cały asortyment z herbatą- od lodów, poprzez ciastka aż po dania bardziej wymyślne. Jest nawet w Tokio resturacja specjalizująca się w menu z zieloną herbatą- 1899 Ochanomizu. Niestety nie zdążyłam się do niej wybrać.

Japonia okiem herbacianego turysty: Złota herbata w Kioto
Japonia okiem herbacianego turysty: Złota herbata w Kioto

Mała uwaga – może się wydać, że cały mój pobyt w Japonii spędziłam w centrum handlowym. Jest w tym niejako trochę racji. Jest tak dlatego, że niemal każda stacja metra lub kolejki i kolei jest albo wewnątrz centrum handlowego, albo usytuowana jest tak, że nie sposób prze takowe centrum nie przejść. Warto się na to przygotować jadąc do Japonii.
A wracając do herbaty w Tokio, mniej jest tu pokoi herbacianych o których wspomniałam przy okazji Kioto, a te które są, są raczej nastawione na tych zamożniejszych turystów i najczęściej ulokowane bezpośrednio w hotelach. Ceny pokazu ceremonii herbacianej na stronach które przeglądałam wynosiły nawet ponad 8000 yenów od osoby. Ciekawą opcją jest wizyta w jednej ze szkół ceremonii herbaty na przykład Sado Miyabi-Ryu, którą poznaliśmy dzięki uprzejmości Roberta Tomczyka z forum Herbaciarze.

Kiedy zapytałam się w naszej hotelowej recepcji, czy mogliby mi polecić jakieś ciekawe miejsce, pan recepcjonista zaprezentował mi mapę dojazdu do Galerii Ippodo, przed którą zostałam już „ostrzeżona” że jest bardzo turystyczna i dość droga.

Japonia okiem herbacianego turysty: Matcha i ciasteczko w ogrodzie, Kioto
Japonia okiem herbacianego turysty: Matcha i ciasteczko w ogrodzie, Kioto

Jedną z ciekawszych atrakcji herbacianych w Tokio, był znaleziony przypadkowo stały jarmark rzemieślniczy. Artyści rękodzielnicy wystawiają tam swoje wyroby, prezentując także proces tworzenia i najzwyczajniej wykonując swoje artykuły na miejscu. Było tam kilka osób zajmujących się ceramiką. Było co pooglądać i podziwiać. W dziale z żywnością można było także kupić herbatę.

Niedaleko od Tokio znajdują się regiony herbaciane na przykład Sayama, w której swój sklep ma pan Yoshiaki Hiruma, zdobywca wielu herbacianych trofeów. Można też wybrać się w okolicję góry Fuji i tam poszukać herbacianych plantacji. Tam gdzie rośnie herbata, znajdziemy też i sklepy lokalnych heraciarzy, gdzie z pewnego źródła, możemy zaopatrzeć się w herbatę. Według mnie to najlepsza opcja, bo nie jest ani drogo, a jakość gwarantowana.

Poznaj produkty czajnikowy.pl

Przeczytaj również

Dodaj komentarz

Powiadom o dostępności Proszę podać adres e-mail, który zostanie użyty tylko do poinformowania, że produkt wrócił do naszego magazynu oraz ilość potrzebnych sztuk.