Powiadom mnie! Wpisz swój email, a my damy Ci znać, kiedy produkt będzie dostępny.
Email Ilość Twój e-mail zostanie wykorzystany tylko do powiadomienia Cię o dostępności.
Dzień dobry! Informujemy, że działamy normalnie. Zamówienia są realizowane na bieżąco.


Herbata w Rosji

Autorką tekstu jest: Natalia (www.polka-blog.ru). Tekst powstał we współpracy z Klubem Polek na Obczyźnie

Mieszkam w kraju herbaty, czyli czaju. W końcu to w Rosji nie daje się napiwku, tylko czajewyje (drobne na herbatę). Mamy w kuchni kilka różnych czajników do jej parzenia, a różne aromatyczne mieszanki zapełniają dwie szafki. Herbatę mój mąż Rosjanin parzy osobiście (co prawda w Rosji tradycyjnie robi to gospodyni lub jej najstarsza córka, ale ja pewnie jako Polka nie jestem godna) na koniec każdej kolacji. Misza celebruje ten zwyczaj. Najpierw gotuje cały wielki czajnik wody, kiedy woda trochę postoi, nastawia ją jeszcze raz. Wlewa małą ilość do zaparzarki, opłukuje ją, wsypuje herbatę (koniecznie liściastą, żadne papierowe torebki) i dopiero dopełnia wrzątkiem do pełna.

Picie herbaty to ceremonia tradycyjna i święta dla każdego rosyjskiego domu. Parzy się herbatę czarną, do niej podaje cukier w kostkach, cytrynę, słodycze, konfitury (warienie) – wszystko na oddzielnych spodeczkach, żeby rozkoszować się jej smakiem po posiłku i wstać odświeżonym od stołu. Ale picie herbaty służy przede wszystkim długim rozmowom, dlatego nie każdego na herbatkę się zaprasza. Tylko miłych gości, z którymi znajdziemy wspólne tematy, może interesy, gości, z którymi będzie można porozmawiać „od duszy”. Z przyjaciółmi umawia się na filiżankę herbaty, „czaszkę czaja”, nie na kawę (chociaż w biurach popularna jest coffee break).

Picie herbaty to rzecz narodowa. Pod względem spożycia Rosja ustępuje tylko herbacianym potęgom, jak Anglia czy Irlandia, przeciętny obywatel wypija prawie 1,5 kg na głowę w ciągu roku. Mało (no fakt, Polska też z ponad kilogramowym spożyciem zajmuje 4-te miejsce)? Federacja Rosyjska to wielki i różnorodny kraj, są tu regiony muzułmańskie, gdzie herbaty się nie pija, a jednak ponad 90% Rosjan deklaruje codzienne czajepicie.

Przede wszystkim jest to herbata czarna, importowana w pierwszym rzędzie z Indii (w południowym regionie krasnodarskim uprawia się herbatę, ale to zaledwie ułamek). Po roku 2000-ym, kiedy zaczęłam często jeździć do Rosji w delegacje, zauważyłam rosnącą popularność zielonej herbaty. Każdy kelner czy stewardessa w samolocie po zaproponowaniu herbaty pytali dodatkowo: czarną czy zieloną? W Polsce takich pytań wówczas nie było. Zielona herbata zajęła swoje miejsce na półce i w restauracyjnych menu w wielu odmianach, ale nie awansowała do roli napoju narodowego. Podobnie jak herbatki owocowe i ziołowe, wszędzie obecne. Chociaż my z mężem akurat nie pijemy czarnej. Misza uwielbia wszelkie napary ziołowe (notabene też nazywane czajem) i wierzy w ich leczniczą skuteczność. Na pierwszym miejscu romaszki-cwietki (kwiatki rumianku) i czaj zwieroboj (dla mnie trudna nazwa, a to po prostu dziurawiec). Znajomi z Polski lubią herbatę z czabricem (tymiankowa), ja uwielbiam Russian earl grey, nazywaną tu herbatą z bergamotem. Firma Twinnings ma taką odmianę Lady Earl Grey, delikatną i aromatyczną. Nie mogłam się też powstrzymać przed zakupem mieszanki o smaku… szampana.

Pierwszy raz herbata pojawiła się w Rosji w 1638 roku jako mongolski podarunek dla cara Fiodora. Do końca XVII pozostawała napojem elitarnym ze względu na wysoką cenę. W dodatku pili ją głównie mężczyźni, dla kobiet była zbyt ostra i gorzka (ale też w zwyczaju było wówczas zaparzać 50g liści na filiżankę!) Otwarcie portu w Odessie, a następnie budowa Kolei Transsyberyjskiej (XIX w.) znacząco wpłynęło na obniżenie kosztów transportu i spopularyzowanie herbaty w całym kraju wśród wszystkich warstw społeczeństwa. Zaczęto pić ją na co dzień i od święta, w domu, ale też w specjalnych herbaciarniach czajnych i zajazdach. Po wypoceniu się w bani, dla rozgrzania, po podróży, z radości, dla pokrzepienia i rozweselenia. Nie ma rosyjskiego poety czy pisarza, który by herbacie nie poświęcił choć paru słów. Puszkin w „Eugeniuszu Onieginie” tak opisuje święty obrzęd:

„Zmierzchało: lśniący na stoliku
Syczał gotując się samowar,
Herbatę w chińskim grzał imbryku;
A gdy obłoczkiem zaparował,
Zaczął napełniać filiżanki
Ciemnym strumieniem spływający
Spod Olgi rączek płyn pachnący,
Kto chciał dolewał doń śmietanki.
Tatiana tuż przy oknie stała,
Oddechem rosząc chłodne szkło;
Zgrabnym paluszkiem wypisała
Moja nieboga E i O
W sekretnym powiązanym trybie
Na zachodzącej rosą szybie”.
(tłum. Adam Ważyk)

No właśnie – samowar. Ten tak bardzo rosyjski kultowy przedmiot ma korzenie w Holandii. Podobno ideę samowaru przywiózł z Amsterdamu car Piotr Wielki, a rosyjscy rzemieślnicy dopasowali naczynie do miejscowych potrzeb i wkrótce zaczęto wyrabiać samowary w Tule i na Uralu.

Herbata z samowara, herbata po rosyjsku, samowar. W samowarze po rosyjsku
Herbata z samowara, herbata po rosyjsku, samowar. W samowarze po rosyjsku

Tulskie samowary są słynne na cały świat, w mieście znajduje się muzeum z okazami przecudnej urody, to takie małe dzieła sztuki. Współczesne samowary to czajniki elektryczne o wymyślnych kształtach, dawniej paliło się pod nimi drewnem lub węglem (dlatego były tak powszechne, łatwo je było podgrzać). Samowarom towarzyszyło wiele ciekawych akcesoriów i zwyczajów. Tzw. sapog na trubie (but na rurze) polegał na podpalaniu kawałka osiki i podkładaniu go pod samowar. Artystycznie malowane tace pod filiżanki i spodki (na wielu obrazach można zobaczyć, że pije się herbatę ze spodków, szczególnie wśród kupców), metalowe plecionki na szklanki (szczególnie ulubione w ZSRR i w… podróży koleją), imbryczki, porcelanowe zastawy. Piękności.

W ZSRR herbata zastępowała walutę, była zresztą towarem deficytowym. Na rynek rzucano 3 rodzaje herbat: indyjską, gruzińską i krasnodarską.

Najbardziej poszukiwana była indyjska herbata „ze słoniem” (jest do tej pory obecna z prawie nie zmienionym wizerunkiem!). W latach 80-tych pojawiła się nowinka: niedroga herbata granulowana. W rzeczywistości robiono ją z resztek miału herbacianego i była najpośledniejszym rodzajem herbaty. Mój mąż wychowywał się w Republice Komi na północy, w krainie gułagów i zeków. Idąc do szkoły zbierał często kamienie owinięte kartkami, które więźniowie rzucali zza drutów łagru. Na kartkach pisali prośby o zakup chociaż kilku… paczek herbaty. Trzeba wiedzieć, że z braku innych używek herbata była w zonie narkotykiem. Czifir otrzymywano poprzez zaparzanie niesamowicie mocnego czaju…

O herbacie w Rosji można pisać bez końca. Ostatnio chorowałam na grypę i dowiedziałam się, że najlepszym lekarstwem byłby, stosowany tu, herbaciany grzyb… Ale to już inna szkoła jazdy i temat na oddzielny post.


Dodaj komentarz