Wiek XVII to czas, gdy herbata zaczęła podbijać gusta mieszkańców zachodnich krajów Europy. W tych czasach był to produkt ekskluzywny i elitarny. Niewielka ilość sprowadzanych z Chin liści oraz wysokie koszty transportu sprawiały, że najpierw herbata zawitała na salonach. Nie dziwi więc fakt, że u nas ten napój pojawił się najpierw na dworze królewskim i to za sprawą mariażu naszego króla z Francuzką. W 1645 roku herbatę sprowadziła do Polski Maria Ludwika Gonzaga, która była żoną Jana II Kazimierza oraz Władysława IV. Królowa pochodziła z Francji, gdzie herbatę pijało się już od dawna. Również z jej postacią związana jest pierwsza pisemna wzmianka o herbacie, ponieważ to w korespondencji do niej, król zapytuje o sposób przyrządzenia herbaty.

Historia herbaty w Polsce i różne opinie na jej temat

W wieku XVII i XVIII na naszych ziemiach herbata miała różną reputację. Wypowiadały się na jej temat uznane autorytety tamtej epoki wskazując jednym razem jej dobroczynne właściwości, innym wręcz zaliczając ją do trucizn. Ogólnie rzecz ujmując pisano o niej, że odpędza sen i dobrze wpływa na układ pokarmowy. Uważało się, że kupcy niderlandzcy, gdy mają potrzebę pracować w nocy, piją herbatę by odpędzić sen nawet na kilka dni. Znaleźć można także wzmianki o tym, że herbata jest lekarstwem na kamienie i wrzody. Sprawia także lekkość głowy. Przeciwnicy tego napoju zaś piszą, że jest to trucizna, a przynajmniej produkt bardzo podejrzany. Ostatecznie w Polsce popularniejsza stała się kawa, a herbata trafiła do aptek jako lek przeciw gorączce oraz specyfik do płukania ust po wymiotach spowodowanych gwałtownym pijaństwem.

W XVIII wieku spożycie kawy tak bardzo wyprzedzało spożycie herbaty, że trudno tu mówić o jakimkolwiek porównaniu. Pod koniec wieku – co wiemy z ksiąg kupieckich portu gdańskiego – sprowadzano około 470 tysięcy ton kawy i zaledwie 19 ton herbaty.

Wpływ Rosji na polską kulturę picia herbaty

Wiek XIX przyniósł w polskiej kulturze herbacianej ogromny wpływ Rosji, która dostarczała do sklepów coraz większe ilości, coraz tańszej herbaty. Panował ponadto pogląd, że herbata przypływająca statkiem jest dużo gorszej jakości, zdobycie jej zresztą na przykład z Anglii było bardzo trudne i traktowane jak kontrabanda. Sam sposób picia znalazł się pod wielkim wpływem Rosji. Nie tylko przygotowywano herbatę w samowarach, które podejrzane u zamożnych, carskich urzędników, kojarzyły się z dostatkiem i dobrym smakiem, ale także pito ją na rosyjską modłę z konfiturami lub bryłka cukru w zębach.

Przed Pierwszą Wojną Światową herbata opuściła już na dobre sklepy i składy handlowe specjalizujące się obrotem szeroko rozumianymi towarami z importu. Rozwijała się wtedy prężnie branża herbaciana i liczne sklepy z herbatą co wiemy z zachowanych z tego okresu ogłoszeń. Sprzedawcy herbaty, często Rosjanie, polecali się podkreślając jakość produktu, przestrzegając przed podróbkami, szczycąc się dostawami na cesarski dwór i wieloletnią tradycją.

Wojna i okres międzywojenny przyniosły dalszy rozwój małych przedsiębiorstw rodzinnych, które mogły poszczycić się w tym czasie nawet trzypokoleniową historią. Zaczęły się jednak pojawiać także nowoczesne sklepy z precyzyjnymi wagami oraz pierwszymi reklamami neonowymi. Stosowano reklamę pocztową, wysyłano akwizytorów. Duże firmy korzystały z pracy znanych projektantów i grafików wypuszczając na rynek okolicznościowe serie produktów. Dbano nawet o reklamę na ciężarówkach dostarczających towar.

Jakość herbaty nie od dziś ma znaczenie

Co ciekawe w tych czasach przykładano już dużą wagę do jakości towaru. Przedstawiciele handlowi dostarczali próbki herbaty, które były traktowane bardzo podobnie do tego jak widzimy to dziś w branży herbacianej. Próbki suszu były odważane i parzone w kubku z pokrywką. Następnie napar zlewano do dużej czarki, fusy prezentowano na odwróconym wieczku kubka. Degustacja odbywała się za pomocą srebrnych łyżek, napar wypluwano, a usta przepłukiwano wodą i mlekiem dla pozbycia się garbników. Ranga herbaty wzrosła na tyle, że w 1938 roku jej import wyniósł już 170 tysięcy ton, kawy zaś jedynie 55 tysięcy.

Wojna i czasy powojenne przyniosły wielkie zmiany. Podczas bombardowania Warszawy zdecydowano się na ratowanie zawartości magazynów przez wydanie pozwoleń na ich rabunek. Ludność miejscowa mogła wynosić kawę i herbatę w dowolnych ilościach pod warunkiem, że posiadała możliwość ich przewiezienia. W ten sposób niemałe zapasy nie spłonęły w czasie nalotów, lecz zapewniły jako taką ciągłość funkcjonowania kawiarni w stolicy. Inne zapasy herbaty zostały zarekwirowane, by następnie można było je rozdzielać między potrzebujących.

Po wojnie praktycznie zniknęła możliwość sprowadzania herbaty z innych źródeł niż Rosja oraz rozwijane w tamtym czasie intensywnie uprawy gruzińskie. Jeszcze dziś pokutuje wśród wielu pamiętających PRL zła opinia o herbacie z Gruzji.

Ostatecznie uwolnienie rynku sprawiło, że na nasze stoły wróciła znów herbata wyższej jakości. Czasy globalizacji zaś, dostępem do informacji i możliwością handlu z dowolnym miejscem na świecie nawet w wykonaniu zwykłego człowieka, zaowocowały intensywnym rozwojem zainteresowania herbatą. Pijamy dzisiaj wszystkie jej rodzaje, często posługując się technikami i akcesoriami z dalekiej Azji. Staliśmy się krajem, który może nie ma tak długiej i barwnej kultury herbacianej jak Chiny, czy chociażby Wielka Brytania, ale jest rozkochany w herbacie miłością, która właśnie teraz przeżywa swój rozkwit.

Autorem tekstu jest Rafał Przybylok
Fot. główna: Jadwiga Janowska

Poznaj produkty czajnikowy.pl

Przeczytaj również

Dodaj komentarz

Powiadom o dostępności Proszę podać adres e-mail, który zostanie użyty tylko do poinformowania, że produkt wrócił do naszego magazynu oraz ilość potrzebnych sztuk.