Powiadom mnie! Wpisz swój email, a my damy Ci znać, kiedy produkt będzie dostępny.
Email Ilość Twój e-mail zostanie wykorzystany tylko do powiadomienia Cię o dostępności.
Dzień dobry! Informujemy, że działamy normalnie. Zamówienia są realizowane na bieżąco.


Co dalej z herbatą? Indie, Chiny, Sri Lanka, Japonia, Kenia

Dla wszystkich obecna sytuacja epidemiologiczna wiąże się z niepokojem i licznymi ograniczeniami. Nie dotknął nas jeszcze brak herbaty. Jako miłośnicy tego napoju – zapewne tak jak i my – zadajecie sobie pytanie, co z branżą herbacianą. Nie mam oczywiście na myśli sklepów i herbaciarni, chodzi o producentów. Można by pomyśleć, że nie ma problemu, ponieważ do pracy chodzić wolno, a i produkcja rolna nie została obwarowana zakazami jakie widzimy przy innych branżach. Zwróćmy jednak uwagę, że przepisy związane z pandemią różnią się w krajach tak, jak różni się skala problemów oraz możliwości radzenia sobie z nimi.

Czas na lockdown jest najgorszy dla herbacianego przemysłu, ponieważ wiosna to czas zbiorów najbardziej cenionych herbat wiosennych. Co z pierwszymi zbiorami? Czy nie zabraknie nam herbaty? Czy plantacje przetrwają kryzys?

Terroir, czyli jak zmienia się smak herbaty w zależności od zbioru z plantacji (fot. Artur Kowalski)
Terroir, czyli jak zmienia się smak herbaty w zależności od zbioru z plantacji (fot. Artur Kowalski)

W ostatnich dniach media obiegły nagrania i zdjęcia pokazujące pracowników plantacji ścinających liście herbaciane, które spadały na ziemię – takie obrazy to nie odosobniony przypadek. To tak zwany skiffing. Krzewy herbaciane, których liście nie zostały zebrane na czas, muszą zostać potraktowane jak żywopłot, by nowe liście mogły odrosnąć do kolejnego zbioru. Te przerośnięte, zbyt stare i zbyt rozwinięte nie pozwoliłyby wyprodukować herbaty o odpowiedniej jakości. Nie opłaca się ich zbierać i przetwarzać. Przycina się krzewy i czeka do kolejnego zbioru z nadzieją, że nim nowe listki będą gotowe do zrywania, wszystko wróci do normy.

Przyjrzyjmy się jak to wygląda u największych producentów herbaty.

Herbata w Indiach

Sytuacja w Indiach wygląda niezbyt dobrze. Lockdown spowodował, że w wielu ogrodach – zwłaszcza tych wyżej położonych – nie udało się przeprowadzić zbiorów. Obecnie liście są już zbyt duże i rozwinięte i ten zbiór zostaje stracony. Rząd Indyjski ogłaszając blokadę z powodu epidemii zapewniał, że produkcja herbaty jest jedną z kluczowych gałęzi gospodarki i nie zostanie wstrzymana, ale lokalne władze w Darjeeling oraz w Assamie nie wydały odpowiednich zezwoleń. Plantatorzy liczą straty lękając się o kolejne zbiory, które również mogą być zagrożone, ponieważ krzewy wymagają odpowiedniego przygotowania (między innymi wspomnianego skiffingu), co może zająć tygodnie. Blokada weszła w życie dokładnie w trakcie zbiorów, uniemożliwiając ich dokończenie. Herbaty z pierwszego zbioru mogą odpowiadać w regionie Darjeeling nawet za 40% rocznych dochodów.

Herbata Darjeeling 2019 Orange Valley organiczna SFTGFOP1 DJ' 07/19
Herbata Darjeeling 2019 Orange Valley organiczna SFTGFOP1 DJ’ 07/19

Assam boryka się z niemal identycznymi problemami. Zamknięte przetwórnie, przerośnięte liście. Niektórzy producenci – jak na przykład Rungajaun – zatrudniające ponad 1000 osób zawiesiły działalność, wypłacając pracownikom pełną pensję.

Obecnie producenci ponoszą koszty przycinania krzewów, żeby pozbyć się przerośniętych liści. Plantatorzy obawiają się o majowe zbiory mimo tego, że rząd zezwala na pracę na plantacjach z połową siły roboczej. Dużą radość przynosi rozluźnianie ograniczeń, ponieważ od 15 kwietnia można wznowić pracę, zachowując zaostrzone środki ostrożności. Producenci zapowiadają rozsyłanie próbek do klientów, gdy tylko będzie to możliwe.

Optymistycznie też patrzy się na produkcję herbaty czarnej metodą CTC, której wielkim rynkiem są same Indie. To herbata ortodoksyjna produkowana głównie na eksport jest najbardziej zagrożona.

Innym problemem na jaki wskazują plantatorzy, którym udało się już wyprodukować herbatę, jest zamknięcie granic i niemożliwość tym samym przybycia do Darjeeling kupców, którzy rokrocznie gromadzą się, by dokonać degustacji nowych zbiorów i zakontraktować dostawy. Wielu z nich trudno jest “uwierzyć na słowo” plantatorom w sprawie jakości i wartości produktu. Największymi importerami tych herbat są Niemcy i Japonia. Ci drudzy zapowiedzieli ograniczanie zakupów.

Już teraz Indie straciły około 150 000 ton herbaty, co stanowi jedną dziesiątą całej produkcji. 1422 herbaciane plantacje i ćwierć miliona drobnych producentów nie pracowało do połowy kwietnia.

Herbata na Sri Lance

Sri Lanka, będąca jednym z największych producentów i eksporterów herbaty na świecie również musiała zmierzyć się z utrudnieniami. Z powodu wprowadzenia w tym kraju godziny policyjnej, wystąpiły pewne problemy dla tej branży. Rząd Sri Lanki ciągle jednak podtrzymuje decyzję, że produkcja herbaty powinna być kontynuowana, pracownicy plantacji mogą pracować. Przypomnijmy, że produkcja herbaty ma ponad 7% udział w całej gospodarce.

Jak podaje “Sri Lanka Tea Board”: do Chin przekazany został – w ramach wsparcia – transport czarnej herbaty, mający pomóc krajowi zwalczać kryzys. Czytamy również, że przemysł herbaciany ma się dobrze, a herbata produkowana jest z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa bez uszczerbku na jej jakości. Godnym podziwu jest fakt, że tamtejsza giełda herbaciana w krótkim czasie przeniosła swoją pracę w tryb zdalny i w ten sposób pracuje w miarę normalnie.

Herbata w Kenii

Kenia – kolejny wiodący producent i eksporter herbaty – nie tylko ma problemy ze zbiorami, ale także ze zbytem tego, co już udało się wyprodukować. Zamknięto miasto Mombassa, które jest ważnym ośrodkiem handlu herbatą. Kenijski rząd kładzie nacisk na produkcję rolną, spodziewając się kryzysu w okresie pory deszczowej. Wprowadzono godzinę policyjną, która nieco skraca czas pracy. Zbiory herbaty nie są poważnie zagrożone.

Kenia - herbata kenijska. Historia uprawy herbaty
Kenia – herbata kenijska. Historia uprawy herbaty

Herbata w Chinach

Chiny to kraj, gdzie pandemia wirusa miała swój początek. Jest to także kraj, który – jeśli wierzyć medialnym informacjom – wychodzi już z kryzysu. W związku z tym plantacje i fabryki herbaciane pracują pełną parą. Nie można jednak powiedzieć, że kryzys ominął branżę herbacianą. Ograniczenia wynikające z wyjątkowej sytuacji zbiegły się boleśnie z terminami zbiorów. Najbliżej położone od epicentrum pandemii – czyli miasta Wuhan – są słynne plantacje w En Shi. To tam, przypominamy, produkowana jest jedna z nielicznych zielonych herbat chińskich obrabianych za pomocą pary wodnej, czyli na modlę japońską. Problemy w tych ogrodach wynikały w głównej mierze z działań rządu, który blokując komunikację publiczną oraz swobodę poruszania i gromadzenia się uniemożliwił prace na plantacjach. Tak na prawdę jednak największym problemem jest zbyt herbaty związany z transportem towaru. W “herbacianych prowincjach” większość plantacji działa zupełnie regionalnie, zatrudniając okolicznych mieszkańców i przetwarzając herbatę na miejscu. Nie ma potrzeby podróżowania. Same uprawy znajdują się daleko od miast i zagrożenie nie jest duże. Problem jednak pojawia się, gdy herbatę trzeba przewieźć.

Herbata zielona En Shi Yu Lu drogocenna rosa organiczna organic
Herbata zielona En Shi Yu Lu drogocenna rosa organiczna organic

Producenci w Yunnanie wznowili pracę stosunkowo szybko, bo jeszcze w lutym. Powszechne badanie temperatury, obowiązek używania środków ochrony, w tym częstej dezynfekcji rąk oraz obowiązek posiadania specjalnej aplikacji w telefonie śledzącej lokalizację użytkownika oraz informującej bezpośrednio pracodawcę, jeśli któryś jego pracownik mógł się zarazić, sprawiły, że produkcja mogła zostać bezpiecznie wznowiona. Przy zachowaniu odpowiednich środków, które – jak się szacuje – obniżają produkcję o około 10% przeprowadza się pierwsze, wiosenne zbiory herbaty. Pandemia dotknęła Chiny jeszcze przed terminem zbiorów i kraj ten zdołał opanować sytuację w stopniu umożliwiającym produkcję. W czasie dalszego rozwoju epidemii stwierdzono, że na obszarach wiejskich choroba rozprzestrzeniała się znacznie wolniej. Całkowite zakazy przemieszczania się odcięły wiele wsi od kontaktu z miastami, a tym samym z wirusem. Niestety o 90% spadł transport i herbata nie może być sprzedawana. Również rynek Chiński bardzo cierpi z powodu Lockdownu – znacznie spadła sprzedaż różnych produktów, także herbaty.

Herbata w Japonii

Nie możemy jeszcze wyciągać wniosków jak się na plantatorach odbije pandemia, ponieważ nie rozpoczął się jeszcze sezon zbiorów na wyspach. Pierwsze herbaty są zbierane z początkiem maja, nie licząc wiosennej banchy. Bancha to herbata niższej jakości niż sencha, produkowana jest z dobrze rozwiniętych i starych liści najczęściej pozostałych po zbiorach innych herbat, dlatego jej zbiory są prowadzone później niż zbiory senchy. Istnieje jednak “wiosenna bancha”, która jest herbatą nie cieszącą się popularnością i nie odznaczającą się jakością. Jest to zwyczajnie produkt pochodzący z wiosennego przycinania krzewów. Takie “zbiory”, a właściwie agrotechniczne zabiegi mające przygotować krzewy do rośnięcia i utrzymać ich bryłę, odbywają się w marcu. Od lutego do maja nawozi się plantacje. Właśnie teraz jest czas na budowanie zacieniających dachów nad plantacją, które mają ogromne znaczenie dla produkcji na przykład gyokuro. Pandemia nie mogła jeszcze przeszkodzić japońskim producentom herbaty. Jak będzie w maju, zobaczymy.

Herbata zielona Japan Gyokuro Asahi
Herbata zielona Japan Gyokuro Asahi

Jak widzimy główne światowe ośrodki produkujące herbatę mają się całkiem dobrze jak na realia kryzysu. Herbata jest zbierana i przetwarzana, a jedyny problem z jakim będzie się trzeba mierzyć to kwestie logistyczne. Zdecydowanie mniej zagrożona jest branża herbaty przemysłowej.

Czy powinniśmy się bać, że zabraknie nam herbaty? Myślę, że nie. Mamy jej spore zapasy, dzięki przewidującym handlowcom. Śledząc światowy rynek i rozwijającą się sytuację, międzynarodowi kupcy herbaty w ostatnich tygodniach robili co się da, by zapewnić ciągłość dostaw. Na początku marca w niektórych regionach zakupy herbaty wrosły nawet o 50%. Główne ośrodki produkcji herbaty borykały się z problemem związanym ze zbyt dużą produkcją, co skutkowało obniżeniem cen na międzynarodowych rynkach. Dzięki dużej produkcji i niskich cenach możliwe było zgromadzenie sporych zapasów. Minusem tej sytuacji są problemy samych plantatorów, dla których obniżenie cen wiązało się ze spadkiem dochodów.

Informacje zebrał i opracował Rafał Przybylok. Korekta: Patryk Płuciennik.


Dodaj komentarz