Wiele regionów produkujących herbatę słynie z tej jednej, jedynej kojarzącej się z danym miejscem jak szampan z Szampanią. Często są to miejsca gdzie dany rodzaj herbaty wynaleziono lub regiony, gdzie odpowiednie warunki i tradycja pozwoliły osiągnąć produkt niezwykłej jakości. Obecnie jednak herbatę produkuje się w wielu miejscach na świecie, w regionach, które u zarania historii herbaty trudno było podejrzewać o to, że w przyszłości będą wiodły prym na rynku światowym. Nic nie stoi na przeszkodzie, by producenci z tych regionów eksperymentowali z obróbką, tworząc herbatę nietypową dla danego regionu. Możemy zatem znaleźć na sklepowych półkach herbaty pochodzące z miejsc, które nie kojarzą nam się z danym gatunkiem.

Jak powinniśmy się zachować w obliczu takiej „podróbki”? Moim zdaniem każdej herbacie należy dać szansę. Prawdą jest, że się zapewne rozczarujemy oczekując od niej, że będzie conajmniej tak dobra jak jej słynny pierwowzór. Ci jednak, którzy otworzą się na ciekawe smaki i potraktują ten wynalazek jako coś nowego, jako herbatę po której nie należy niczego oczekiwać, a jedynie pozwolić się zaprezentować, mogą być pozytywnie zaskoczeni. By pozostać w szampańskich porównaniach, kto z nas jest w stanie wyobrazić sobie noc sylwestrową bez wina musującego? Kto z nas zaś pija wtedy prawdziwego szampana z Szampanii? Podobnie jest z herbatą. Może się czasem okazać, że produkcja naśladująca jakiś styl stanie się powszechniejsza od oryginału z uwagi na niższą cenę i większą dostępność. Zresztą każda produkcja herbaty w miejscach, gdzie nie wyrosła ona sama z siebie i gdzie nie zaczęto produkować z niej suszu, jest jakąś formą naśladownictwa.

Herbata oolong Nepal Jun Chiyabari organiczna 50g
Herbata oolong Nepal Jun Chiyabari organiczna 50g

Powodem tych rozważań jest fakt, że ostatnio wpadły nam w ręce trzy herbaty na widok, których zareagowaliśmy zdziwieniem. Nie obeszło się oczywiście bez porównywania do pierwowzorów, z zupełnie innych regionów lecz ostatecznie, trzeba było przyznać, że to co pijemy na tyle różni się od tego czego się spodziewaliśmy, że porównania nie mają sensu.

Herbata oolong wyprodukowana w Turcji

Pierwszą z herbat był oolong wyprodukowany w Turcji. Jest to sytuacja bardzo nietypowa zważywszy, że nie tylko produkcja herbaty w Turcji, ale także jej spożycie, koncentruje się głównie wokół herbaty czarnej i to zaparzanej, zauważmy, dość niezgodnie ze wschodnimi prawidłami. Parzy się tutaj mocną esencję, która trudna byłaby do wypicia w czystej postaci, następnie rozcieńcza się ją wrzątkiem i obficie słodzi. Na wieść, że tureccy plantatorzy wpadli na pomysł wyprodukowania oolonga, każdy mógłby się zdziwić. Herbata ta jest oologiem wysoko oksydowanym o ciemnych, niezwiniętych liściach. Wydaje się zatem, że jest to coś w stylu oolongów skalnych z Wuyi czy może Dan Cong. Napar tureckiego oolonga oczywiście w niczym nie przypomina tych chińskich. Co ciekawe najbardziej podobny jest to gruzińskiej czarnej herbaty, ma lekko dżemowate i miodowe nuty, które z pewnością odróżniają go od tureckiej herbaty czarnej aczkolwiek brak mu też cech oolongów. Odnosi się nawet wrażenie, że wyczuwalny jest typowy dla czarnych herbat aromat. Zdecydowanie jest to ciekawa herbata i ciekawostka sama w sobie.

Biała herbata z Kolumbii

Drugą herbatą jest biała z Kolumbii. Produkcja herbaty w tym kraju nie jest ani duża ani zbyt znana. U podnóża Andów roślina herbaciana znalazła jednak odpowiednie dla siebie warunki, zaś produkcja rozwinęła się na tyle dobrze, że kolumbijską herbatą możemy się cieszyć nawet w Polsce. Zwykle jednak wytwarza się tam herbaty zielone i czarne. Biała herbata to ciekawostka w tym kraju.

Herbata biała Rwanda Twisted 50g
Herbata biała Rwanda Twisted 50g

Sama biała herbata produkowana może być w kilku stylach zależnych od terminu zbioru liści, a właściwie od etapu wegetacji krzewu. Jeśli zbierzemy same pączki liściowe uzyskamy herbatę w stylu yin zhen. Jeśli zaś zaczekamy aż liście się otworzą by zebrać pączek z kolejnym listkiem lub dwoma, uzyskamy herbatę w stylu mu dan. No i właśnie z takim stylem mamy tutaj do czynienia choć pączki nie są tu grube i występują dość nielicznie, sugerować to może nawet niższą klasę herbaty produkowanej z bardziej rozwiniętych liści. Od chińskiej tradycji kolumbijski pai mu tan odbiega także stopniem utlenienia. Powinien być utleniony, jak przystało na białą herbatę lecz nie aż tak. Liście są dość ciemne i dają ciemny napar. Te odstępstwa od kanonu muszą skutkować naparem nieporównywalnym z innymi białymi herbatami. Jest dość intensywny i ciemny z wyraźną nutą jabłek lub głogu, co często spotyka się w niechińskich wersjach białej piwonii.

Zielona herbata z Indii

Kukicha z Indii, to ostatnie zaskoczenie. Herbata produkowana z łodyżek liści herbacianych kojarzy nam się słusznie z Japonią, gdzie wytwarza się ją poniekąd przy okazji produkcji herbat liściastych. Zwłaszcza ceniona jest ta, pochodząca z liści zacienianej gyokuro. Kiedy mamy do czynienia z materiałem mniej aromatycznym, łodyżki często lekko się przypieka by wzmocnić ich aromat i nadać im nowy, ciekawy charakter.

Coś takiego zrobiono w Nilgiri. Indie to bardzo herbaciany kraj. Nie tylko ze względu na duży apetyt na herbatę miejscowej ludności, ale także dzięki wielkiej i różnorodnej produkcji. Z pochodzącą z tego regionu kukichą spotkałem się jednak po raz pierwszy. Patyczki są niezwykle długie i grube oraz bardzo spieczone, niemal na czarno. Kojarzą mi się z wypalonymi zapałkami. Aromat jest intensywnie prażony i znacznie mocniejszy niż w przypadku japońskiej bo hojicha, czyli podprażanej kukichy. Napar tej herbaty zaskakuje już mniej niż jej wygląd. Słodki i aromatyczny, przypomina kakao i paloną yerba mate. Doszukać można się nut kaszy i karmelu.

Herbata zielona Japan Kukicha organiczna organic
Herbata zielona Japan Kukicha organiczna organic

Podsumowując ten nietypowy przegląd trzeba powiedzieć raz jeszcze, że herbaty nie będące charakterystyczne w danym regionie zwykle nie powinny być porównywane z oryginalnymi pierwowzorami. Nie wiemy nawet na ile producent chciał zbliżyć się do oryginalnych inspiracji, a w jakim stopniu dał się ponieść fantazji i pragnieniu stworzenia czegoś nowego. Jeśli więc potraktujemy te herbaty jak właśnie coś nowego, to możemy odkryć całkiem nieoczekiwane, ciekawe smaki. Z pewnością każdy miłośnik herbaty, chociażby z ciekawości i dla poszerzenia horyzontu powinien skosztować takich eksperymentów.

Autorem tekstu jest Rafał Przybylok

Poznaj produkty czajnikowy.pl

Przeczytaj również

Dodaj komentarz

Powiadom o dostępności Proszę podać adres e-mail, który zostanie użyty tylko do poinformowania, że produkt wrócił do naszego magazynu oraz ilość potrzebnych sztuk.