Powiadom mnie! Wpisz swój email, a my damy Ci znać, kiedy produkt będzie dostępny.
Email Ilość Twój e-mail zostanie wykorzystany tylko do powiadomienia Cię o dostępności.

Świeża herbata Darjeeling First Flush 2018, opinie, parzenie

Wiosna przynosi wiele wyczekiwanych zmian. Wszystko jest świeże i nowe. W herbacianym świecie, także czeka się na wiosnę, bo wtedy właśnie rozpoczynają się zbiory świeżych herbat. Dzisiaj dwie herbaty First Flush 2018 z Darjeeling. Zapraszam!

Autorką tekstu jest Ewa (herbatniczek.wordpress.com)

Herbata Darjeeling Orange Valley

To Ogród położony nieopodal miasta Darjeeling w Indiach, regionu słynnego z wyjątkowych herbat. Niemal 350 ha usytuowanych jest na wysokości między 1500 a 1800 m.n.p.m. Niedaleko znajduje się Szczyt Kanchenjunga, a to wszystko otoczone jest ogrodami pomarańczowymi. Roczna produkcja w Orange Valley to około 110 ton. Ogród może poszczycić się wieloma certyfikatami między którymi znajdziemy między innymi HACCP, Certyfikat Bio-Organic czy Rainforest Alliance.

Herbata Darjeeling Orange Valley 2018, susz
Herbata Darjeeling Orange Valley 2018, susz

Produkcję ekologiczną zaczęto tu w roku 2007. 75 % krzewów jest odmianą chińską. Podobno herbaty First Flush z Orange Valley mają charakterystyczny chiński aromat i są bardzo kwiatowe. Te z Second Flush, czyli drugiego zbioru, charakteryzują się aromatem muszkatelu.

Herbata Darjeeling Orange Valley 2018, napar z pierwszego parzenia
Herbata Darjeeling Orange Valley 2018, napar z pierwszego parzenia

Moja herbata to SFTGFOP1. Oznacza to Special Finest Tippy Golden Flowery Orange Pekoe. Jest to herbata najwyższej jakości, składająca się z pierwszego listka i pędu. Jedynka na końcu nazwy odnosi się do herbat najwyższej jakości.

Herbata Darjeeling Orange Valley 2018, czajnik po parzeniu
Herbata Darjeeling Orange Valley 2018, czajnik po parzeniu

Susz od samego początku pachnie świeżoskoszoną trawą. Jest drobny, lekko skręcony. Kolory zaś to wszelkie odcienie zieleni z dodatkami srebrzystej bieli.

Herbatę zaparzyłam w małym 150 ml czajniczku. Suszu wsypałam na oko. Woda wykorzystana do parzenia to około 95 stopni. Przygotowałam trzy parzenia – 1, 2 i 3 minutowe.

Herbata Darjeeling Orange Valley 2018, trzecie parzenie
Herbata Darjeeling Orange Valley 2018, trzecie parzenie

W ogrzanym naczyniu herbata pachniała skoszoną letnią łąką, ciepło i przyjemnie. Pierwsze parzenie dało napar jasnożółty, ciepły, o zapachu brzoskiwni. W ustach herbata była jedwabista o rześkim, zielonym smaku. Najsmaczniejsze według mnie było drugie parzenie, gdzie bardzo wyraźnie pokazał się smak i aromat kwiatów. Trzecie parzenie było bardzo podobne do drugiego.

Herbata Darjeeling Phoobsering 2018

Druga herbata pochodzi z Ogrodu Phoobsering. Dwa lata temu miałam już okazję próbować FF z tego ogrodu. Wtedy przygotowałam go na zimno.

Ogród Phoobsering został założony na północy okręgu Darjeeling w 1864 roku, na wysokości między 910 i 1830 m nad poziomem morza. Obszarem obejmuje 240 ha i od 2010 roku prowadzi produkcję ekologiczną. Ogród należy do Chamong Group, która jest wielopokoleniową firmą zarządzającą ponad 17 ogrodami herbacianymi.

Herbata Darjeeling Phoobsering 2018, liście
Herbata Darjeeling Phoobsering 2018, liście

W Phoobsering rosną dość stare krzewy herbaciane, głównie odmiany chińskiej. Herbata którą przygotowałam, podobnie jak ta z Orange Valley, jest klasyfikowana jako SFTGFOP1, czyli ta najwyższej jakości.

Herbata Darjeeling Phoobsering 2018, pierwsze parzenie
Herbata Darjeeling Phoobsering 2018, pierwsze parzenie

Susz jest drobniejszy i prosty we wszystkich odcieniach zieleni. Pachnie słodkawo i świeżo. W ogrzanym naczyniu jej zapach skojarzył mi się z ciepłym chlebem lub miodem. Parzenia przygotowałam podobnie jak w przypadku herbaty z Orange Valley. Czajniczek 150 ml, ilość suszu na oko, woda o temperaturze 95 stopni i trzy parzenia.

Herbata Darjeeling Phoobsering 2018, drugie parzenie
Herbata Darjeeling Phoobsering 2018, drugie parzenie

Pierwsze z nich zaowocowało naparem jasnożółtym, nieco cytrynowym. W smaku rześka i nieco trawiasta. Drugie parzenie pokazało co nieco z cytrusów w aromacie, w smaku zaś nieco brzoskwini. Trzecie parzenie według mnie wyszło najciekawsze. Herbata pachniała kwiatami, które najbardziej kojarzyły mi się z bzami. W smaku bardzo podobna do drugiego parzenia. Dwa lata temu, herbata ta również była dość kwiatowa.

Obie herbaty są bardzo smaczne. Świeże herbaty Darjeeling zawsze mnie zaskakują swoim oryginalnym smakiem, nieporównywalnym chyba z żadną inną czarną herbatą.
Choć obie pochodzą z Darjeeling, różnią się od siebie nie tylko wyglądem ale też i smakiem. Cieszę się, że miałam możliwość porównania ich ze sobą.

Źródła:
bagariagroup.com/pages/Orange_Valley.aspx, darjeelingteaboutique.com/phoobsering-tea-garden/


Dodaj komentarz