Za kolebkę herbaty uważa się ogólnie Chiny, lecz głównie dlatego, że kultura picia jest tam najdłuższa i najbogatsza. Tylko w Chinach produkuje się wszystkie sześć kolorów herbaty.

Herbata w Chinach

Dzisiejsze Chiny są raczej narodem napojów gotowych, choć herbata sypana i parzona tradycyjnie zajmuje tam wciąż znaczące miejsce. Jest to kraj znajdujący się w czwórce największych producentów herbaty.


Poza piciem herbaty do posiłków oraz jako napoju gaszącego pragnienie, istnieje w Chinach ceremonia herbaciana. Tutaj herbatę traktuje się jak sztukę.Ceremonia herbaciana Gong Fu Cha polega na artystycznym przygotowaniu herbaty przez mistrza używającego tradycyjnych akcesoriów. Podstawą, i to dosłownie, jest cha pan czyli specjalna taca. Na niej są czarki i niuchary. Poza tym tak zwany cha hai czyli morze herbaty służące do zlewania naparu. Potrzebne jest także naczynie do parzenia. Może to być mały czajniczek wykonany ze słynnej gliny yixing. Jest to specjalna glina o unikalnym składzie mineralnym, którą podobnie jak miecze samurajskie wiele razy ubija się by nadać jej specyficzną strukturę. Dzięki temu czajniczki z tej gliny mają system mikroporów, który umożliwia hodowlę. Innym naczyniem jakie może być użyte jest gaiwan. Jest to specjalna czarka z wieczkiem i podstawką. Poza tym w użyciu jest wiele drobnych akcesoriów i narzędzi.

Herbata w Japonii

Bardziej znana jest na świecie japońska ceremonia herbaciana. Japonia mylnie uważana jest za kolebkę herbaty, ponieważ tam napój ten pojawił się dopiero w VI wieku. Dzieje się tak, gdyż Japonia słynie ze swej herbaty i ceremonii. Jest to herbata nietypowa. Ulubiona przez Japończyków jest herbata zielona, która w dodatku przechodzi obróbkę tak, by wydobyć z liści najwięcej aminokwasów odpowiedzialnych za smak umami, czyli piąty smak stanowiący według Azjatów istotę wszystkich smaków. Herbata japońska ma zatem nieco glonowaty i trawiasty smak, który nie każdemu się podoba.

Herbata zielona japońska kokeicha parzenie pochodzenie
Herbata zielona japońska kokeicha: parzenie, pochodzenie

Ciekawostką natomiast jest japońska ceremonia herbaciana, która nie tylko jest pięknym przeżyciem, ale przede wszystkim duchowym i filozoficznym celebrowaniem chwili. Wszystko w czasie ceremonii jest przewidziane i nieprzypadkowe, ma na celu wprowadzić uczestników w stan zachwytu chwilą poprzez celebrowanie rzeczy codziennej jaką jest herbata. Używa się tutaj sproszkowanej zielonej herbaty zwanej matcha. Aby dało się ją wypić nie przygotowuje się zwykłego naparu, lecz za pomocą szeregu akcesoriów ubija się ją w ciepłej wodzie w specjalnej czarce przy użyciu bambusowego pędzla.

Herbata w Azji

Gdy herbata zadomowiła się w innych częściach Azji, wszędzie zdobyła jakieś typowe formy picia i parzenia. Przede wszystkim Tybetańczycy uczynili z niej swój narodowy napój przygotowując herbatę z solą i masłem jaka. Smak ten jest dość nieoczywisty i trudny dla Europejczyków.

Nieco podobnie przyrządza się ją w Mongolii, gdzie zielona herbata jest gotowana z mlekiem i kaszą, a czasem nawet z mięsnymi pierożkami. To właśnie Mongołowie, zupełnie przypadkiem wpłynęli na dzisiejsze oblicze herbaty na świecie. To oni podbijając Chiny, wprowadzili tam ten zwyczaj. To właśnie pod rządami mongolskiej dynastii zastali Chiny pierwsi Europejczycy i uznali, że herbatę należy pić z mlekiem. Metoda ta spodobała się Brytyjczykom, którzy odtąd gdzie się pojawili zostawiali po sobie mleko w herbacie.

Pod wpływem Chińskiej i Japońskiej tradycji herbacianej wykształciła się kultura herbaty na Tajwanie oraz w Korei. Widać tutaj wpływy, na Tajwanie bardziej chińskie, w Korei japońskie.

Tajwan słynie z herbat oolong, które tak bardzo upodobali sobie Chińczycy i których używali do swojej ceremonii herbacianej. Również Tajwańska ceremonia bardzo przypomina chińskie Gong Fu Cha.

Jeśli zaś chodzi o Koreę to znajdziemy tutaj mieszankę zarówno chińskiej kultury herbacianej objawiającej się produkcją herbaty z chińskich krzewów i używania do ceremonii zestawu nieco podobnego do chińskiego, pojawia się tutaj jednak czajniczek typowy dla ceramiki w Japonii, herbata co prawda jest liściasta, a nie mielona na proszek jak w Japonii lecz sama ceremonia ma sporo z Cha Do.

Herbata w Anglii

Dalsze dzieje i wędrówka herbaty wiązać trzeba z epoką kolonialną, a zwłaszcza z Brytyjczykami, którzy spośród kolonialnych mocarstw w dziedzinie herbaty odegrali najważniejszą rolę.

Początkowy handel herbatą odbywał się drogą morską. Podróż trwała długo, a herbata wcale nie była tania i to nie tylko z powodu długotrwałej podróży ale przede wszystkim dlatego, że Chiny nie chciały handlować z Europą. Nie chcieli z zewnątrz żadnych towarów, a jako zapłatę za swoje dobra przyjmowali jedynie srebro.

Powstała więc pilna potrzeba na zakładanie plantacji herbacianych i uniezależnienie rosnącego zapotrzebowania na herbaciane liście od Chin.

Herbata w Indiach

Pierwsze na liście Brytyjczyków były Indie, które jako kolonia znajdowały się pod ich władzą.

Sami Hindusi nie pili herbaty, dopóki zwyczaju tego nie wprowadzili w Indiach Brytyjczycy. Po pierwsze odkryto w regionie Asam dziko występującą tutaj odmianę asamską herbaty. Po drugie założono plantacje w regionie Darjeeling, który słynie z herbaty wyjątkowo delikatnej, a jej pierwszy zbiór często jest sprzedany nim zdąży być wyprodukowany. Założenie ogrodów w tym miejscu było możliwe dzięki szpiegowskiej misji Roberta Fortune, który w przebraniu chińskiego chłopa ukradł 13 tys. sadzonek herbacianych.

Ciekawostką jest fakt, że to pod wpływem powodzenia upraw w Darjeelingu, rozpoczęto na szeroką skalę uprawy w sąsiadującym Nepalu. Uprawianą tam herbatę początkowo wysyłano właśnie do Darjeeling do obróbki aż w końcu wybudowano własną przetwórnie.

Wracając jednak do Hindusów. Jak się rzekło nie pili oni powszechnie herbaty dopóki Brytyjczycy ich do tego nie przekonali, a przyznać trzeba, że przekonywali zawzięcie ponieważ korzystny był dla nich nowy, lokalny rynek zbytu. Uprawiana w Indiach herbata mogła zatem nie tylko być wysyłana do Anglii statkami, ale także sprzedawana Hindusom, którzy jak na Brytyjczyków przystało powinni pić herbatę i to z mlekiem. W końcu Hindusi zaczęli herbatę pijać i co więcej sami sobie ją sprzedawać na ulicznych straganach. Okazało się jednak, że biedni kupcy by oszczędzić na herbacie dodawali do naparu więcej cukru i mleka. Niestety osłabiona w ten sposób herbata była mało aromatyczna, co spowodowało wzbogacenie przepisu o typowe w Indiach przyprawy takie jak imbir, kardamon, cynamon i goździki. Powstała w ten sposób chai masala, którą pija się do dziś w Indiach jako narodowy napój.

Herbata w Pakistanie

Mleczno-korzenna herbata z Indii przedostała się dalej na zachód do Pakistanu, gdzie nosi nazwę karak chai i głównie bazuje na kardamonie. Poza nią pija się tam także słynny sheer chai czyli różową herbatę zakochanych. Jest to napar zielonej herbaty z sodą oczyszczoną i mlekiem co przyrządzone w odpowiednich proporcjach daje kolor różowy.

Herbata na Sri Lance

Kolejnym podbojem na liście Brytyjczyków jest Sri Lanka, a właściwie Ceylon, ponieważ tak się wtedy nazywał. Jest to wyspa stwarzająca idealne warunki do uprawy herbaty lecz Anglicy o tym nie wiedzieli. Usiłowali uprawiać tak kakaowce, chinowce oraz kawę, wszystkie te próby jednak spełzały na niczym. Jedynie James Taylor, który od początku postanowił wbrew trendom uprawiać herbatę odniósł sukces. Obecnie Sri Lanka jest jednym z największych producentów herbaty na świecie.

Herbata w Europie

Herbata nieprzerwaną rzeką płynęła do Europy wożona szybkimi kliprami herbacianymi, które w rekordowym czasie dostarczały na wyspę herbatę. Budziła ona tak wielkie emocje, że organizowano nawet zakłady, który kliper przypłynie wcześniej. Era kliprów skończyła się wraz z uruchomieniem Kanału Sueskiego co pozwoliło na szybsze pokonanie trasy.

Herbaciana kultura w Anglii zaczęła kwitnąć. Inne kraje europejskie zachwyciły się również herbatą, lecz wkrótce powróciły do swych dotychczasowych ulubionych napojów. Jedynie Anglia uczyniła z herbaty swój napój narodowy. Najbardziej kojarzy nam się z Anglikami słynny five o’clock. Jego powstanie wiąże się z księżną Anną Russell, która między obiadem, a kolacją bywała głodna i prosiła służbę by ukradkiem podawała jej herbatę i drobną przekąskę w okolicach godziny 17. W ten sposób powstał słynny podwieczorek angielski ponieważ służba próbowała naśladować wyższe sfery i wprowadzać popołudniową herbatkę także w swoich domach.

Jeśli chodzi o popularną w tamtych czasach zastawę do herbaty to często spotkać możemy kunsztowne czajniki z metalu. Okazuje się, że europejczycy nie potrafili wykonywać jeszcze odpowiedniej jakości porcelany, co zresztą widać było po filiżankach, które sprowadzone z Chin mogły wytrzymać temperaturę herbaty, miejscowy wyrób był na tyle wrażliwy na skok temperatury, że trzeba było najpierw wlać do filiżanki zimne mleko by uchronić ją przed pęknięciem.

Herbata w Rosji

Zabawna sytuacja miała miejsce w herbacianym konflikcie między Brytyjczykami i Rosjanami. Ci ostatni mieli regularne dostawy herbaty dużo wcześniej niż wyspiarze, ponieważ handel z krajem środka mógł odbywać się tutaj drogą lądową. Sprowadzano zatem do Moskwy spore dostawy herbaty za pomocą karawan wędrujących przez cały kontynent. Oczywiście Rosjanie uważali, że ich herbata jest lepsza niż taka, którą wiezie się statkiem przez długie miesiące ponieważ morska woda źle wpływa na liście. Tymczasem ci, którzy sprowadzali herbatę drogą morską replikowali, że to ta rosyjska herbata karawanowa nie jest smaczna ponieważ w czasie wielomiesięcznej podróży przechodzi zapachem zwierząt i ognisk, które karawaniarze co wieczór rozpalają.

Tak czy inaczej, Rosjanie używali do przygotowania swojej tradycyjnej herbaty samowara, którego widok kojarzy się od razu z tym krajem i który w pewnym okresie naszej historii również w Polsce zyskał pewną popularność.

Rosjanie swego czasu również mieli zapędy podobne do niegdysiejszych kolonistów brytyjskich. W czasach socjalizmu także Związek Radziecki marzył o tym, by uniezależnić swój rynek herbaciany od zewnętrznych dostaw. W tym celu próbowano zakładać plantacje herbaciane w różnych regionach Związku Radzieckiego. Między innymi uprawy powstały w Gruzji gdzie nota bene istniały już wcześniej, w Krasnodarsku, a nawet na Ukrainie. Jedynie Gruzja dała zadowalające plony i to zadowalające do tego stopnia, że wkrótce produkcja napędzana rządową propagandą prawdziwie wybuchnęła obfitością plonów. Sukces nie trwał jednak długo ponieważ wyjałowione plantacje upadły i dopiero dziś niektóre z nich znów produkują herbatę, której nie muszą się wstydzić na rynku międzynarodowym.

Herbata w Turcji

Obszar Morza Czarnego nie tylko dla Gruzji stworzył odpowiednie warunki, ponieważ z sukcesem herbata uprawiana jest także w Turcji. Turcy produkują mocną i esencjonalną herbatę idealną do parzenia w tradycyjny turecki sposób. Jest to metoda nieco podobna do samowara ponieważ także bazuje na przygotowaniu esencji herbacianej i rozrzedzaniu jej wrzątkiem.

Turcy zajmują pierwsze miejsce na świecie pod względem spożycia herbaty na głowę. Wynika to zapewne z tego, że bez herbaty niewiele da się w Turcji załatwić. Herbatę pija się z każdej okazji, towarzyszy ona spotkaniom biznesowym jak i towarzyskim.

Herbata w Maroko

Podobną funkcję herbata pełni w Maroko, gdzie podawana tradycyjnie jest osią życia miejscowej ludności. Przygotowuje się ją wiele razy każdego dnia, częstuje się nią gości, partnerów biznesowych oraz rodzinę i przyjaciół. Dość wspomnieć, że Tuaregowie, koczownicy pustynni mimo skromnego dobytku zawsze mają ze sobą zestaw do Magherebi czyli herbaty zielonej z miętą i cukrem.

Przepis na Touarega marokańską herbatę zieloną z miętą i cukrem, porady
Przepis na Touarega marokańską herbatę zieloną z miętą i cukrem, porady

Herbata w Afryce

Gdy jesteśmy już w Afryce warto wspomnieć, że i ten kontynent podbiła herbata. W tropikalnym obszarze Afryki czyli przede wszystkim w Kenii, Tanzanii, Ugandzie, Ruandzie, Zimbabwe oraz Malawi, gdzie przeniesiono krzewy ze Sri Lanki. Produkuje się tutaj praktycznie wyłącznie herbatę czarną przemysłową, mającą zaspokoić wielki apetyt na codzienną ekspresówkę Europy oraz USA.

Herbata w Ameryce i Australii

Południowe kontynenty to także Ameryka Południowa oraz Australia. Także tu produkuje się herbatę. Ameryka Południowa słynie głównie z yerba mate ale również herbata stąd jest często pijana choć mało znana. Produkuje się tutaj głównie herbatę przemysłową na rynek miejscowy i do USA. Nie dotyczy to nielicznych plantacji założonych przez emigrantów z Japonii, Ci produkują herbatę wyższej jakości, która jako ciekawostka cieszy się uznaniem na świecie. Australia natomiast to produkcja nieznaczna nosząca znamiona kolonialnych wpływów Anglików.

Podobnie niewielkie i nieznaczące za wiele na światowym rynku uprawy znajdziemy w USA, Kanadzie, a nawet w Szkocji.

Herbata w USA

USA poza niewielkimi uprawami wpisały się w kulturę herbaciana dwa razy. Jeden z ich wynalazków to ice tea czyli mrożona herbata. Oryginalnie czarna z cytryną i cukrem. Oczywiście Amerykanie nie wymyślili zimnej herbaty lecz to oni zaczęli jako pierwsi jej przemysłową produkcję oraz wielką popularyzację.
Drugi wynalazek zza oceanu to herbata ekspresowa. Wynaleziona przez pewnego sprzedawcę zupełnie przypadkiem. Na początku XX wieku rozsyłał on do potencjalnych klientów próbki herbaty zapakowanej w jedwabne woreczki. Klienci jednak parzyli je w całości. Pozostało już tylko odpowiedzieć na potrzeby rynku i tym samym podbić świat.

Autorem tekstu jest Rafał Przybylok


Patryk Płuciennik

Administruję Czajnikowy.pl, montuję filmy Czajnikowy TV i pisze różne poradniki. Lubię zieloną herbatę japońską (Gyokuro, Kukichę), Oolongi, świeżą Darjeeling. Staram się codziennie odpowiadać na pytania zadane przez użytkowników Czajnikowy.pl i widzów kanału YouTube.

Jeden komentarz do “Podróż herbaty: najlepsza herbata na świecie

  1. Tanzanit says:

    Witam, do powyższego tekstu mam parę uwag. Przede wszystkim fragment „To właśnie Mongołowie, zupełnie przypadkiem wpłynęli na dzisiejsze oblicze herbaty na świecie. To oni podbijając Chiny, wprowadzili tam ten zwyczaj. To właśnie pod rządami mongolskiej dynastii zastali Chiny pierwsi Europejczycy i uznali, że herbatę należy pić z mlekiem.” Zawiera, jak sądzę, pewne nieścisłości. A więc po pierwsze choć Europejczycy do Chin trafili po raz pierwszy w okresie rządów mongolskiej dynastii Yuan, to nie opisali herbaty. Najbardziej znany jest oczywiście opis Marco Polo, w którym wspomina o kumysie i winie, ale pomija herbatę. Dopiero pod koniec XVI/pocz. XVII wieku to opisy ziela tea sporządzone przez jezuitów. Po drugie, jak się wydaje, Mongołowie, przynajmniej arystokracja, niezbyt cenili herbatę. To ich najazd na Koreę niemal zlikwidował herbaciane tradycje tego kraju, dotychczas nieustępujące Japonii.

    Drugi fragment dotyczy herbaty w Europie. Wynikałoby zeń, że mieszkańcy kontynentu sprowadzali ją kliprami, a potem przestali się nią delektować. Tymczasem było odwrotnie. W XVII i XVIII wieku herbata robiła ogólnoeuropejską karierę, pod koniec wieku jednak zaczęła być wypierana przez kawę i tradycyjne napitki. Inaczej było w Brytanii, która herbacie pozostała wierna, a żeby jak najszybciej ją przewozić zaczęła używać kliprów, które konstrukcją są XIX-wieczną.

    Opisując Tajwańskie tradycje herbaciane warto by nadmienić, że jest to wszak Republika Chin. Zważając na to, że przez ten kraj nie przetoczyła się Rewolucja Kulturalna być może chińskie wpływy są tam nawet wyższe niż w Chinach Ludowych.

    Pozdrawiam i dziękuję za ciekawy tekst, mimo paru niewielkich uchybień.

Dodaj komentarz